Chiny

Spełniło się jedno z wielu moich marzeń, mianowicie podróż do Chin. Przed wyjazdem jeden z moich znajomych spytał mnie co mi strzeliło go głowy, aby spędzić wakacje w Chinach. Odpowiedziałem mu zgodnie z prawda, iż dla mnie nie są to tylko wakacje. Dla mnie jest to coś więcej, jest to podróż. Poznanie nowych nieznanych kultur, religii, ludzi itd. Proszę być spokojnym, mam naprawdę niewielu takich znajomych. Reszta jest znacznie bardziej rozgarnięta. ...

Spełniło się jedno z wielu moich marzeń, mianowicie podróż do Chin. Przed wyjazdem jeden z moich znajomych spytał mnie co mi strzeliło go głowy, aby spędzić wakacje w Chinach. Odpowiedziałem mu zgodnie z prawda, iż dla mnie nie są to tylko wakacje. Dla mnie jest to coś więcej, jest to podróż. Poznanie nowych nieznanych kultur, religii, ludzi itd. Proszę być spokojnym, mam naprawdę niewielu takich znajomych. Reszta jest znacznie bardziej rozgarnięta.

Tak jak przypuszczałem, podróż była długa i mecząca. Wylecieliśmy z Düsseldorfu w kierunku Dubaju, lot był miły i przyjemny. Wszystko za sprawa linii lotniczych, którymi podróżowaliśmy. Były to Emirates, naprawdę polecam te linie lotnicze. Nigdy wcześniej nie leciałem w tak komfortowych warunkach oraz milej obsłudze. Musze jeszcze dodać, iż mieliśmy szczęście lecieć największym samolotem na świecie, a mianowicie Airbusem A380.

Czym wyróżniają się od innych? Wieloma rzeczami, pierwsza mila niespodzianka było dla mnie to, iż mogę mieć bagaż o wadze do 30 kg Jak dla mnie jest to dość ważna sprawa, gdyż lecąc do kraju, który jest tak rozległy, a co za tym idzie posiada zróżnicowany klimat, musiałem wziąć ze sobą różne ubrania. Zarówno te cieple, jak i takie, które będę mógł nosić podczas upałów. Musiałem rowniez pomyśleć, o dniach w których będą występowały opady deszczu. Na wyróżnienie zasługują rowniez wygodne fotele, na których można naprawdę komfortowo podróżować. Aby podróżny się nie nudził ma do dyspozycji swój monitor, na którym może oglądać filmy, słuchać muzyki, czy tez grac w rożnego rodzaju gry. Przy pomocy tego monitora możemy rowniez pisać smsy, maile oraz telefonować. Każdy pasażer przy swoim siedzeniu ma gniazdko z napięciem, tak wiec można ładować swoje przenośne urządzenia elektroniczne.Tak jak już wcześniej wspomniałem jedzenie było smaczne, a w dodatku ładnie podane. Potrawy są serwowane w rożnego rodzaju pojemnikach, są wykonane z plastiku, jednak o tym możemy się przekonać dopiero po wnikliwych oględzinach. Pierwsze wrażenie jakie możemy odnieść to takie, iż jemy z porcelany! Musze dodać, iż otrzymujemy normalne noże i widelce, pisząc normalne mam na myśli metalowe. Przestrzeń jaka mamy pomiędzy siedzeniami jest rowniez większa niż u innych przewoźników, tak wiec nie pozostaje mi nic innego jak polecać Emirates.

Po przylocie do Dubaju mieliśmy cztery godziny oczekiwania na samolot, który zabierze nas do Beijing, stolicy Chińskiej Republiki Ludowej. Ten czas spędziliśmy na dokonywaniu drobnych zakupów, naprawdę polecam. Dubaj pod tym względem jest normalnym krajem, gdzie nie płacimy podatków. Tak wiec produkty, które kupujemy są znacznie tańsze. Jeżeli ktoś nie liczy się z pieniędzmi może usiąść w jednej z wielu knajpek lub restauracji. Jednak uwaga, ceny mogą być szokujące, za puszkę coli zapłaciłem (sic!) 8€, tak wiec jest bardzo drogo.

Po tej przerwie udaliśmy się w dalsza podróż, oczywiscie tymi samymi liniami lotniczymi. Po ok 8 godzinach lotu byliśmy na miejscu. Cala podróż była długa i trochę mecząca, jednak znośna. Licząc cały czas od wyjazdu z domu, zajęła nam prawie 23 godziny.

Czytając to co pisze, pewnie myślisz sobie, iż teraz udaliśmy się na zasłużony odpoczynek. Tez tak myślałem, jednak bylem w błędzie...Po zebraniu całej grupy(przylecieliśmy rożnymi liniami lotniczymi) nasz przewodnik oświadczył nam, iż rozpoczynamy zwiedzanie.

Tak wiec zaczęliśmy zwiedzanie Tian Tan, czyli Świątyni Nieba.

Świątynia Nieba, także Ołtarz Nieba jest to kompleks sakralnych budowli taoistycznych w południowo-wschodniej części centralnego Pekinu. Kompleks był odwiedzany przez cesarzy Chin z dynastii Ming i Qing w czasie corocznych ceremonii, w czasie których modlono się do Nieba o obfite plony rolne. Uważana jest za świątynię taoistyczną, ale chińska wiara w Niebo, popularna szczególnie wśród panujących dynastii, występowała przed powstaniem taoizmu. Cały kompleks został wpisany w 1998 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Kompleks świątynny, początkowo nazywany Świątynią Nieba i Ziemi, został wzniesiony między 1406 a 1420 rokiem, w czasie panowania cesarza Yongle. Ten sam monarcha wzniósł także pekińskie Zakazane Miasto. Za panowania cesarza Jiajing (1521-1566) kompleks powiększono i zmieniono jego nazwę na obecnie używaną - Świątynia Nieba. Cesarz Jiajing wzniósł również trzy inne ważne świątynie w Pekinie - Świątynię Słońca na wschodzie, Świątynię Księżyca na zachodzie oraz Świątynię Ziemi na północy. W XVIII wieku, za panowania cesarza Qianlonga, w Świątyni Nieba przeprowadzono prace renowacyjne.

W 1912 roku, podczas pierwszych obchodów Dnia Republiki, świątynia, do tej pory dostępna tylko dla cesarza i jego dworu, została po raz pierwszy otwarta dla zwykłych mieszkańców Pekinu.

W 1914 roku prezydent Republiki Chińskiej Yuan Shikai odprawił w świątyni ceremonię religijną, próbując uzyskać dla siebie tytuł cesarski.

Świątynia Nieba została poddana renowacji o całkowitym koszcie 47 milionów yuanów (5,9 miliona USD) w ramach przygotowań miasta do organizacji Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2008 roku. Prace restauracyjne zakończyły się 1 maja 2006 roku.

Niestety czuje pewien niedosyt, gdyż było to zwiedzanie bardzo pobieżne. Ograniczał nas niestety czas oraz zmęczenie wielu ludzi.

Po zwiedzaniu pojechaliśmy do jednej z przepięknych Chińskich restauracji na kolacje.Jedzenie było zróżnicowane oraz bardzo smaczne. Kelnerki były ubrane w tradycyjne Chińskie stroje, a na stopach miały drewniane buty. Buty te maja charakterystyczny "koturn" zastanawiałem się jak w ogóle można w czym takim chodzić, nie mówiąc już o obsługiwaniu klientów. Jednak jest to możliwe i to w dodatku szybko i sprawnie.

Po przepysznej kolacji pojechaliśmy do naszego pierwszego hotelu. Po wstępnym rozpakowaniu i odświeżeniu, udaliśmy się wreszcie na zasłużony odpoczynek. Nie trwał jednak zbyt długo, gdyż wczesnym rankiem musieliśmy wstać, aby rozpocząć kolejny dzień naszej podróży.

Głównym punktem kolejnego dnia było Zakazane Miasto oraz stara cześć Pekinu.

Kompleks pałacowy zbudowano w latach 1406-1420, na polecenie cesarza Yongle z dynastii Ming na miejscu dawnego Chanbałyku, miasta stołecznego mongolskiej dynastii Yuan. Do 1644 zasiadali w nim cesarze dynastii Ming. W czasie wojny domowej i najazdu Mandżurów większość zabudowań uległa zniszczeniu, ale zostały odbudowane przez następną, mandżurską dynastię Qing. Po ustanowieniu republiki w 1912, część zewnętrzną Zakazanego Miasta udostępniono jako muzeum, w części wewnętrznej do roku 1924 nadal mieszkał cesarz. Podczas inwazji japońskiej Zakazane Miasto uległo poważnym zniszczeniom. Po powstaniu Chińskiej Republiki Ludowej Zakazane Miasto zostało odbudowane i w 1965 ponownie udostępnione jako muzeum. W okresie rewolucji kulturalnej w Zakazanym Mieście z rozkazu Zhou Enlaia stacjonowało wojsko mające chronić je przed zniszczeniem przez hunwejbinów.

Pałac otoczony jest murem obronnym z wieżami przykrytymi charakterystyczną dla całego kompleksu żółtą dachówką oraz fosą. Kompleks rozplanowano wzdłuż głównej osi północ - południe. Na obszarze o długości 960 m i szerokości 760 m wzniesiono ok. 800 pałaców i wiele mniejszych pawilonów. Pałac i sąsiadujące parki z trzema sztucznymi stawami tworzą całościową, zamkniętą kompozycję.

Południowym wejściem jest Brama Południkowa, za nią znajduje się brama Brama Najwyższej Harmonii, za którą z kolei znajduje się centrum pałacu, a zarazem administracyjne i ceremonialne centrum Cesarstwa: kompleks trzech hal tronowych. Od południa pierwszy jest Pawilon Najwyższej Harmonii (Taihedian), zbudowany w 1627. Dalej na północ - mniejszy pawilon Zhonghedian, w którym cesarz przygotowywał się do uroczystości i Baohedian - sala audiencji. Wszystkie trzy budynki oficjalnej części pałacu zbudowano na trójstopniowym, marmurowym cokole, którego ściany ozdobiono reliefem przedstawiającym smoki. W najokazalszym pawilonie Taihedian odbywały się uroczystości koronacyjne, z okazji urodzin cesarza i Nowego Roku. Główne hale, podobnie jak większość budynków Zakazanego Miasta, utrzymane są w szczęśliwych w chińskiej symbolice kolorach: czerwonym (ściany i kolumny) i żółtozłotym (dachy). Charakterystyczny odcień dachówki był zastrzeżony dla pałaców cesarskich.

Za częścią oficjalną, oddzielona murem i bramą Qianqingmen znajduje się część prywatna, również złożona z trzech, umieszczonych wzdłuż tej samej osi obiektów: pałacu Qiangqinggong (Pałac Niebiańskiej Czystości), pałacu Kunninggong (Pałac Ziemskiego Spokoju) - rezydencje cesarskiej pary oraz pawilonu Jiaotaidian (Sala Jedności). Pałace rodziny cesarskiej, konkubin cesarskich itp. są w północnej części kompleksu, po obu stronach głównej osi (pod samym murem zlokalizowane są ogrody). W południowej części, na wschód i na zachód od Taihedian są budynki administracji cesarskiej.

Symetryczne założenie, oparte o podstawową oś północ-południe, z pomocniczymi osiami równoległymi do głównej, wyrażało harmonię, która winna panować we wszechświecie. Cesarz, zasiadający w sali tronowej najważniejszej hali Taihedian, w centrum pałacu, położonego w centrum miasta - zajmował (w sensie kosmologicznym) miejsce w centrum świata.

Pałac był częścią większej całości zabudowań cesarskich: na zachód od niego znajdowały się parki wokół trzech sztucznych jezior (hai), Południowego (nan), Środkowego (zhong) i Północnego (bei). Północny Park Beihai jest udostępniony dla publiczności; pozostałe dwa, kompleks Zhongnanhai, to rezydencja najwyższych władz ChRL. Na północ od zabudowań Gu Gong położony jest Park Jingshan. Wzgórze Węglowe w Parku Jingshan, usypane z ziemi wydobytej z fosy pałacu, osłania kompleks od północy, zgodnie z zasadami chińskiej geomancji fengshui; od południa ochrania pałac woda płynąca niewielkim kanałem między Wumen a Taihemen. Na południe od Pałacu, za Bramą Południkową znajdowały się dwa kompleksy świątynne: na wschód od głównej osi Świątynia Przodków Cesarskich (Taimiao), obecnie Ludowy Pałac Kultury, a na zachód - Ołtarz Ziemi i Plonów (Shejitan), obecnie Park Sun Jat-Sena. Na południowym krańcu alei między świątyniami znajduje się Brama Niebiańskiego Spokoju, a za nią Plac Tian'anmen.

W starej części miasta mieliśmy okazje zobaczyć jak żyje przeciętny mieszkaniec Pekinu. Zostaliśmy zaproszeni do domu Chińskiej rodziny zaprzyjaźnionej z przewodnikiem, a raczej z organizatorem naszej wyprawy. Mieszkanie było bardzo skromne, jednak posprzątane i czyste. Jedyna przerażająca dla mnie sprawa był brak dostępu do toalety. Wielu mieszkańców tej części miasta nie ma takiego "luksusu" i musi się udawać do publicznych ubikacji. Jednak pani domu mówiła, iż jest zadowolona, gdyż ma dostęp do bieżącej wody, czego kiedyś nie miała. Fakt woda ta nie nadaje się do bezpośredniego spożycia, ale jednak jest.

Właśnie tutaj można było dostrzec kontrasty, które występują w Chinach. Z jednej strony główne arterie miasta przypominające Dubaj lub inne metropolie na świecie, a z drugiej biedna schorowana kobieta żyjąca bardzo skromnie.

Myślę, a właściwie wiem, iż kontrasty są jeszcze większe, jednak władza ludowa nie może dopuścić abyśmy je zobaczyli.

Następny dzień zwiedzania, to Wielki Mur Chiński.

Jest to zbiorcza nazwa systemów obronnych składających się z zapór naturalnych, sieci fortów i wież obserwacyjnych oraz (w najbardziej strategicznych miejscach) murów obronnych z ubitej ziemi, murowanych lub kamiennych, osłaniających północne Chiny przed najazdami ludów z Wielkiego Stepu. Tradycyjnie przyjmuje się, że Wielki Mur rozciągał się od Shanhaiguan (nad zatoką Liaodong) do Jiayuguan w górach Nan Shan na długości ok. 2400 km. Nazywany jest też "Murem 10 000 Li" (10 000 nie powinno być tutaj traktowane dosłownie i oznacza raczej "nieskończoną długość" muru).

W 1987 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a 7 lipca 2007 ogłoszono go jednym z siedmiu nowych cudów świata.

Doniesienia prasowe, według których łączna długość budowli ma wynosić 8851,8 km i składać się odpowiednio z 6259,6 km - murów wzniesionych ludzką ręką, 2232,5 km - barier naturalnych, takie jak rzeki i wzgórza i 359,7 km rowu, pochodzą najprawdopodobniej z doniesienia China Daily. Należy je uznać za wyniki pomiaru całego systemu fortyfikacji, a nie za pomiar długości "muru", gdyż takowy, w postaci jednolitej konstrukcji nigdy nie istniał. Umocnienia w różnych epokach wznoszono w różnych miejscach, w zależności od bieżącej sytuacji politycznej; warunki naturalne powodowały, że część z nich budowano w tych samych, kluczowych punktach (np. na przełęczach górskich).

Oprócz bezpośredniej ochrony przed najazdami ludów z Wielkiego Stepu mur miał duże znaczenie handlowe, jego zachodni odcinek chronił chińską część Jedwabnego szlaku.

Mur, nawet w czasach swojej świetności, nie spełniał nigdy roli fortyfikacji zdolnej przeciwstawić się długiemu oblężeniu przez silną armię. Stanowił jednak dość skuteczną zaporę przed nieskoordynowanymi atakami małych ord, zapewniając względny spokój na terenach przygranicznych i umożliwiając prowadzenie handlu wzdłuż Jedwabnego Szlaku. W sytuacji zmasowanego ataku zorganizowanej armii, mur był niemal całkowicie bezużyteczny i mógł co najwyżej spełniać rolę systemu wczesnego ostrzegania. Do przekazywania wiadomości alarmowych na wypadek zbliżania się nieprzyjaciół służyły wieże sygnalizacyjne rozmieszczone co 100 metrów, na których w nocy zapalano ogień, a w dzień wypuszczano dym, który błyskawicznie był przekazywany wzdłuż całego kraju systemem "od wieży do wieży".

W jego historii mur był wielokrotnie skutecznie forsowany przez ludy z Wielkiego Stepu (Xiongnu, Turków i Mongołów). W końcu po pokonaniu w XVII wieku dynastii Ming przez Mandżurów, mur znalazł się wewnątrz państwa następców Nurhaczego. W efekcie stracił jakiekolwiek znaczenie strategiczne. Wielki Mur Chiński jest największą budowlą tego typu na świecie.

Niestety na dojazd straciliśmy wiele czasu, ruch uliczny w Pekinie jest tak duży, iż aby wydostać się poza miasto potrzeba często kilku godzin. Chcialbym ostrzec wszystkich, którzy chcą wejść na ta genialna budowle. Już samo wejście na gore jest naprawdę męczące i bardzo trudne. Schody są naprawdę strome, jednak nie to jest najgorsze, najgorsze jest to, iż maja różnorodne gabaryty. To poważnie utrudnia wspinanie się do góry, tak wspinanie, nie jest to normalne wchodzenie. Tak wiec, jeżeli mamy problemy z kondycja lub co gorsza z chodzeniem proponuje podziwianie z dołu. Jednak oczywiscie polecam wejście na gore, daje to poczucie spełnienia oraz niesamowite i przepiękne widoki, które możemy podziwiać z góry.

Wieczorem wybraliśmy się do teatru na przedstawienie pod tytułem "THE LEGEND OF KUNGFU" Pomimo, iż nie jestem zwolennikiem sztuki, a tym bardziej teatru muszę powiedzieć, iż bylem zachwycony.

Kolejne dni pobytu w Pekinie poświęciliśmy na zwiedzanie innych znanych atrakcji turystycznych.

Zwiedziliśmy miedzy innymi Yiheyuan, Ogród Pielęgnowania Harmonii.

Jest to kompleks parkowo-pałacowy stanowiący miejsce letniego odpoczynku cesarzy chińskich z dynastii Qing. Centralnym punktem Yiheyuanu jest Wzgórze Długowieczności (Wanshoushan, 60 m wysokości) oraz sztuczne jezioro Kunming, które zajmuje powierzchnię 2,2 km2 (ok. 2/3 całego parku). Cały kompleks liczy 70 tys. m2 zabudowanej przestrzeni z licznymi ogrodami, altankami, pawilonami, galeriami i klasycznymi rezydencjami (ponad 3 tys. obiektów).

Głównym wejściem do Yiheyuanu jest brama wschodnia, za którą znajdują się dawne rezydencje Cixi. Największa z nich, Pałac Dobroczynności i Długowieczności (Renshoudian), służyła jako miejsce audiencji. Obok niego, nad brzegiem jeziora, wznosi się Pałac Nefrytowych Fal (Yulantang), w którym więziony był Guangxu.

Następnie, kierując się wzdłuż brzegów jeziora, znajduje się kilometrowy, pokryty dachem ganek zwany Długim Korytarzem. Obiega on Górę Długowieczności, na której znajdują się najstarsze budowle kompleksu. Tam też, nad brzegiem jeziora, wznosi się składający się z kilku pawilonów Pałac Rozwianych Obłoków. U północnego stoku góry, przy bramie północnej, znajduje się kompleks jezior z zabudowaniami przypominającymi te z Suzhou.

Długi Korytarz prowadzi do Marmurowej Łodzi (wybudowanej ironicznie przez Cixi za pieniądze przeznaczone na rozbudowę floty) i niewielkiej wysepki, na której wznoszą się Pawilon Oczyszczenia Serca i Wieża Powitania Wschodzącego Słońca.

W granicach Yiheyuanu znalazła się także pochodząca z czasów dynastii Ming Świątynia Króla Smoka. W przeciwieństwie do reszty pałacu była ona ogólnodostępna. Położona jest na jeziorze i prowadzi do niej Most o Siedemnastu Przęsłach, którym w dni świąteczne podążali pielgrzymi, aby złożyć ofiary.

Będąc w Pekinie nie można oczywiscie zapomnieć o wiosce olimpijskiej. Robi naprawdę ogromne wrażenie, zwłaszcza ptasie gniazdo oraz kostka wodna.

Ostatni dzień zwiedzania zakończyliśmy droga na...dworzec kolejowy. Nocnym pociągiem udaliśmy się w drogę do Xian. Podróż trwała ok.12 godzin, była znośna, jednak dala się odczuć. Rano po przybyciu na miejsce pojechaliśmy do hotelu, aby zjeść śniadanie oraz zostawiać nasze torby.

Następnie rozpoczął się kolejny dzień podroży, którym głównym punktem było muzeum terakotowej armii.

Terakotowa Armia jest to armia ośmiu tysięcy figur naturalnej wielkości, wykonanych z terakoty (wypalonej gliny). Armia znajduje się w grobowcu pierwszego chińskiego cesarza Qin Shi, w odległości 1,5 km na wschód od jego sarkofagu, na terenie dzisiejszej prowincji Shaanxi. W trakcie pochówku cesarza w 210 p.n.e. cała armia również została zakopana pod ziemią. Według wierzeń, Terakotowa Armia miała strzec cesarza i pomóc mu odzyskać władzę w życiu pozagrobowym.

Figury zostały przypadkowo znalezione przez trzech chłopów: Yang Xinman, Yang Peiman i Yang Peiyan podczas kopania studni w marcu 1974. Od 1979 figury były stopniowo udostępniane zwiedzającym. Muzeum Terakotowej Armii Pierwszego Cesarza Qin w Xi'anie, składające się z trzech krypt o głębokości od 4 do 8 metrów, zostało otwarte w obecnym kształcie w 1994.

Każda figura posiada cechy indywidualne, każda twarz jest inna i przedstawia inne emocje, żołnierze przedstawieni są w różnych pozycjach, posiadają różne uzbrojenie i fryzury. Nogi każdej z rzeźb są pełne, natomiast korpus i głowa puste w środku, co ułatwiało ich transport i łączenie. Wśród figur żołnierzy znajdują się również postaci medyków i zwykłych cywili. Pierwotnie wszystkie figury były pomalowane. Kolory zachowały się do czasu odkrycia w 1974, jednak po wydobyciu na powietrze barwy zaczęły stopniowo zanikać. Terakotowa Armia określana jest mianem ósmego cudu świata.

Kolejny dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania Wielkiej Pagody Dzikich Gęsi.

Została wzniesiona w 652 roku, w czasach dynastii Tang, składała się pierwotnie z pięciu kondygnacji. Została przebudowana w 704 roku, w okresie panowania cesarzowej Wu Zetian, a podczas rządów dynastii Ming odnowiono jej ceglaną fasadę zewnętrzną. Jedną z wielu funkcji pagody było przechowywanie sutr i figurek Buddy przywiezionych do Chin z Indii przez buddyjskiego tłumacza i podróżnika Xuanzanga.

Pagoda została zbudowana za rządów cesarza Tang Gaozonga (649-683) i osiągała wysokość 54 m. Jednak pięć dekad później konstrukcja z ubitej ziemi, z kamienną fasadą zewnętrzną, zawaliła się. Cesarzowa Wu Zetian odbudowała pagodę w 704 roku, dodając do niej pięć kondygnacji. W 1556 roku, podczas trzęsienia ziemi w Shaanxi, budowla została poważnie uszkodzona i zniszczeniu uległy trzy kondygnacje. Ostatecznie ostało się siedem kondygnacji, które zachowały się do obecnego dnia. Cała konstrukcja jest wyraźnie pochylona (kilka stopni) w kierunku zachodnim. Podobna pagoda - pochodząca z VIII w. Mała Pagoda Dzikich Gęsi - w owym trzęsieniu ziemi doznała jedynie niewielkich szkód, które nie zostały naprawione do dnia dzisiejszego. Wielka Pagoda Dzikich Gęsi była intensywnie remontowana w okresie panowania dynastii Ming (1368-1644), a w roku 1964 dokonano renowacji. Obecnie pagoda ma wysokość 64 m i stanowi dobry punkt obserwacyjny.

Za czasów dynastii Tang pagoda znajdowała się na terenie klasztoru, na otoczonym murem obszarze, który był częścią miasta, znanego później pod nazwą Chang'an. Na tych terenach znajdowało się wówczas dziesięć dziedzińców. Ówcześni uczniowie, którzy zdawali egzaminy urzędnicze, zapisywali w klasztorze swoje imiona. W pobliżu pagody znajduje się świątynia Da Ci'en, która została zbudowana w 589 roku, a jej przebudowy dokonano w roku 647 ku pamięci matki przyszłego cesarza Gaozonga - cesarzowej Wende.

W godzinach popołudniowych mieliśmy okazje zobaczyć jak wygląda wykonywanie przepięknych przedmiotów z nefrytu. Istniała rowniez możliwość zakupu przeróżnych figurek, naczyń i innych przedmiotów wykonanych z tego materiału.

Rozpoczął się kolejny etap zwiedzania, czyli droga na lotnisko. Lot nie trwał długo ok.godziny, jednak transport na i z lotniska był dość uciążliwy. Należy pamiętać, iż w Chinach występują poważne problemy komunikacyjne, pomimo tego ze Chińczycy maja wspaniale autostrady, których wiele krajów europejskich może im pozazdrościć.

Przybyliśmy szczęśliwie do portu, w którym zaokrętowano nas na statek. Statek wywarł na nas ogromne wrażenie. Century Star, to przepiękny sześciopiętrowy statek wycieczkowy. Nasza kabina posiadała balkon, z którego można było podziwiać "uroki" Jangcy.

Jangcy natomiast w pierwszym momencie nie robi zbytnio pozytywnego wrażenia. Woda niestety jest brudna, a wokół pływają statki towarowe, gdyż jak wiadomo jest to wielki szlak towarowy. Jangcy (Yangzi Jiang)jest najdłuższa rzeka w Azji i trzecia po Amazonce i Nilu pod względem długości na Ziemi. Najważniejsza pod względem gospodarczym rzeka w Chinach. Na obszarze dorzecza Jangcy mieszka około 40% ludności Chin i zbiera się 75% ogólnokrajowych zbiorów ryżu. Jangcy jest najważniejszym szlakiem chińskiej żeglugi śródlądowej. Długość, wg pomiaru chińskich geografów wynosi 6300 km, choć w różnych źródłach można znaleźć różne wartości - od 5520 do 6300 km. Powierzchnia dorzecza wynosi 1,8 mln km2 i zajmuje ok. 1/5 powierzchni Chin. Źródło znajduje się w górach Nienczen Tangla w prowincji Qinghai na Wyżynie Tybetańskiej. W dolnym i środkowym biegu rzeki, na Równinie Środkowego Jangcy, występują liczne jeziora oraz osuszone rozlewiska i bagna stwarzające dobre warunki dla rolnictwa. Rzeka uchodzi do Morza Wschodniochińskiego (Ocean Spokojny) tworząc deltę. W ujściu uformowały się z naniesionego materiału liczne wyspy, z których największą jest Chongming na obszarze miasta wydzielonego Szanghaj.

Poziom wód Jangcy podnosi się w lecie pod wpływem deszczów monsunowych oraz tajania śniegów na Wyżynie Tybetańskiej i w górach Qin Ling. Położone w dolnej części dorzecza Jangcy jeziora Dongting Hu i Poyang Hu, zasilane przez jej prawobrzeżne dopływy, pełnią funkcję naturalnych regulatorów stanów wody. Mimo to w niektórych latach masy wód rzeki, nie mieszcząc się w przełomie Trzech Wąwozów u wejścia na Nizinę Chińską, występują z brzegów, powodując groźne powodzie.

Na rzece występują liczne tamy, sztuczne zbiorniki, kanały, budowle hydroenergetyczne, służące celom nawadniania, komunikacji i produkcji energii elektrycznej. Najsłynniejsza budowla na Jangcy to Zapora Trzech Przełomów, której budowa trwała 17 lat. Obok zbiornika działa elektrownia wodna o łącznej mocy 18,2 tys. MW. Rzeka jest żeglowna na długości 2800 km od ujścia aż do miasta Yibin w Syczuanie, a do Wuhanu dostępna nawet dla mniejszych statków morskich. Ożywiony ruch, przede wszystkim dżonek, panuje też na południowych dopływach Jangcy - Xiang Jiang, Gan Jiang i Yuan Jiang. W mieście Zhenjiang Jangcy krzyzuje się z Wielkim Kanałem.

Nazwa Yangzi Jiang, która wywodzi się od starożytnego lenna Yang, przyjęła się głównie w krajach zachodnich. W Chinach używa się nazwy Chang Jiang, chociaż stosuje się także określenia Da Jiang "Wielka Rzeka lub po prostu Jiang "Rzeka". W swym górnym odcinku, powyżej Kotliny Syczuańskiej, rzeka nosi nazwę Jinsha Jiang (w obrębie Wyżyny Tybetańskiej rzeka ma jeszcze kilka lokalnych nazw).

Nieubłaganie zbliżała się noc wiec zmęczeni droga którą przemierzyliśmy udaliśmy się na założony spoczynek.

Nasz statek jednak płynął dalej, abyśmy rano mogli podziwiać uroki tej olbrzymiej rzeki. Po śniadaniu czekała nas wspaniała atrakcja, zwiedzanie śnieżnych/Jadeitowych jaskiń.

Kolejny dzień zapowiadał się bardzo ciekawie. Z naszego dużego statku przesiedliśmy się do mniejszego, aby moc zobaczyć Trzy Przełomy Jangcy.

Na poczatku płynęliśmy statkiem, jednak w niektórych miejscach koryto było tak wąskie, iż musieliśmy się przesiąść do małych drewnianych lodek. Na każdej z nich był przewodnik, który opowiadał interesujące historie. Nasza pani przewodnik umilała nam ten czas przepięknym śpiewem. Naprawdę jest to niesamowite wrażenie, podziwiać krystaliczna wodę, w której odbijają się, jak w lustrze skały oraz lasy. Możemy dostrzec różnego rodzaju wodospady oraz jaskinie do tego śpiew, który odbijając się od skalnych ścian wąwozu daje lepszy efekt niż kino domowe. Droga powrotna jest równie ciekawa i malownicza, tym razem nasza wycieczkę zabawiał swoim śpiewem jeden z wiosłujących panów. Naprawdę niezapomniane przeżycia, których żadne zdjęcie, czy tez nawet film nigdy nie odda.

Kolejny dzień spędziliśmy na naszym statku, na którym oferowano nam rożnego rodzaju atrakcje jak masaż Chiński, pokaz pereł i wiele innych. Ukoronowaniem ostatniego dnia pobytu na statku było zwiedzenie Zapory Trzech Przełomów.

Jest to tama zbudowana na rzece Jangcy w centralnej prowincji Hubei. Budowa rozpoczęła się w roku 1993, a została zakończona 20 maja 2006 roku. Napełnianie zbiornika zakończono 26 października 2010 uzyskując poziom wody wynoszący 175m, który umożliwia elektrowni wodnej działanie z pełną mocą. Wielka Tama jest najdroższym pojedynczym projektem budowlanym na świecie. Koszt przedsięwzięcia ocenia się na 37 mld USD.

Zapora ma pełnić funkcję największej na świecie elektrowni wodnej, w której 26 generatorów o łącznej mocy 18,2 tys. MW, będzie produkować 84,7 TWh energii rocznie oraz chronić przed powodziami, a także ma zwiększyć żeglowność rzeki i sprawi, że przez sześć miesięcy w roku statki oceaniczne o wyporności 10 tys. ton docierać będą 2,4 tys. km w głąb lądu. Zawarte w nazwie Trzy Przełomy są obecnie jedną z bardziej znanych chińskich atrakcji turystycznych ulokowanych na rzece Jangcy. Po zakończeniu budowy zostaną one zalane. W trakcie budowy przesiedlono 1,4 mln osób.

Tak jak wspomniałem powyżej jest to duza atrakcja turystyczna, jednak na mnie nie wywarła wielkiego wrażenia.

W godzinach popołudniowych udaliśmy się na lotnisko, aby przedostać się do Szanghaju. Po przybyciu na miejsce czekała nas jeszcze podroż autokarem do miejscowości Suzhou. Tam udaliśmy się do hotelu, w którym nocowaliśmy.

Kolejny dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania przepięknych ogrodów znajdujących się w tym mieście. Jest ich kilka i każdy z nich ma swój urok. Postaram się je po krotce opisać.

Ogród Mistrza Sieci to najmniejszy, lecz najpiękniejszy ze wszystkich ogrodów Suzhou. Pierwszy obiekt powstał w tym miejscu w XII wieku, ale obecne założenie pochodzi z połowy XVIIIw. Ten klasyczny przydomowy ogród, zajmujący około 0,5 ha, zadziwia przede wszystkim precyzją zagospodarowania przestrzeni. Jest przykładem prawdziwej finezji. Trzy jego części skomponowano harmonijnie, w piękno wykreowanego krajobrazu wkomponowano pawilony, maleńkie dziedzińce, korytarze. Centralna część ogrodu szczególnie zachwyca. W tafli stawu odbijają się okalające go pawilony, tworząc obrazy jak z najznamienitszych akwarel.

Ogród Pokornego Zarządcy jest największym ogrodem w mieście. Pochodzi z XVI wieku, początkowe założenie zostało w późniejszym czasie znacznie rozbudowywane. Podobnie jak inne ogrody w Suzhou, stanowi prawdziwą perłę wśród klasycznych chińskich ogrodów. Wszystko jest tu skomponowane z olśniewającą precyzją. Każde miejsce zachwyca plejadą odrębnych obrazów, ujętych często w naturalny kadr: otwór w murze, okno pawilonu, tło budynku. To piękno ma swój niezwykły dynamizm, artyzm ogrodów zmienia się wraz z porą dnia i roku.

Lwi Zagajnik jest bez wątpienia ogrodem najbardziej "surowym" w swoim wyrazie. Wpływa na to większa niż w innych ogrodach ilość formacji skalnych, jaka tu się znajduje. Wszystkie pochodzą znad pobliskiego jeziora Tai Hu, a największa spośród skał przypomina swoim kształtem króla zwierząt. To od niej właśnie ogród wziął swoja nazwę.

Ogród Pawilonu Błękitnych Fal - jest jednym z najstarszych ogrodów Suzhou, jego historia sięga 1044 roku. W trakcie projektowania tego założenia ogrodowego wykorzystano rzadko spotykaną technikę, która sprawia, że zagospodarowywana powierzchnia wydaje się być znacznie większa. Dzięki płynnemu "zacieraniu granic" powstaje wrażenie, że ogród połączony jest z otaczająca go scenerią.

Ogrody naprawdę robią wrażenie, można się w nich zakochać i chcieć tam pozostać, jednak program niestety jest nieubłagany i musimy iść dalej.

Następnie byliśmy w fabryce jedwabiu, w której pokazano nam cały proces wytwarzania tego materiału. Oczywiście potem mieliśmy możliwość dokonania zakupów. Zwiedziliśmy rowniez instytut haftu. Hafciarki wkłuciami maleńkich igieł z jedwabnymi nićmi cieńszymi od włosa wyczarowują arcydzieła, które niczym najpiękniejsze obrazy stanowią prawdziwe dzieła sztuki. Najwyższym osiągnięciem szkoły w Suzhou jest tzw. haft dwustronny - podczas pracy powstają z dwóch stron różne obrazy - choć tworzy się je za pomocą tych samych pociągnięć nici. Jest to naprawdę genialne, jednak nieosiągalne z powodu wysokiej ceny.

Kolejny dzień i kolejne piękne miejsca, a mianowicie "Wenecja Wschodu". Polecam szczególnie Wuzhen, Zhouzhuang, Luzhi oraz Xitang.

Prowincja Jiangsu i okolice Suzhou obfitują w urocze starożytne miasteczka i wioski, które ze względu na ich usytuowanie na brzegach wodnych kanałów noszą wspólną nazwę "wodnych miasteczek", czy też "wodnych wiosek". Liczą one około ponad 900 lat (niektóre są jeszcze starsze) i łączy je wiele wspólnego. Ich funkcjonowanie zawsze wiązało się z siecią przecinających się tu szlaków wodnych. Wszystkie przykuwają uwagę charakterystyczną zabudową, równoległą do brzegów kanałów. Wszędzie też ponad wodą przerzucone są malownicze małe mosty. Wioski wodne to miejsca niezwykłe. Domy zachowały swoją dawną architekturę, kanały wciąż stanowią drogę transportową, a ludzie żyją starym rytmem, jakby nie zauważając zmieniającego się świata.

W godzinach wieczornych udaliśmy się w drogę powrotna do Szanghaju, który był ostatnim celem naszej podroży. W nocy wybraliśmy się na kilkugodzinny spacer, aby podziwiać to miasto. Szanghaj nocą, to naprawdę niezapomniane przeżycie, to trzeba po prostu zobaczyć.

Wjechaliśmy rowniez na jeden z najwyższych budynków świata Jin Mao Tower.Jest to drapacz chmur znajdujący się w dzielnicy Pudong. Zawiera biura oraz hotel Grand Hyatt. Jest on obecnie drugim najwyższym budynkiem w Chinach, piątym budynkiem na świecie co do wysokości dachu i siódmym budynkiem na świecie co do wysokości iglicy. Wraz z budynkiem Oriental Pearl Tower stanowi centrum odnowionej dzielnicy Pudong. Koszt budowy wyniósł 400 milionów dolarów. 14 września 2007 przerósł go Shanghai World Financial Center (492,3 m).

Rano rozpoczął się ostatni dzień naszego pobytu w Chinach, zwiedzaliśmy Szanghaj oraz jego atrakcje. W tym miejscu muszę napisać kilka slow o tym mieście kontrastów. Ślady pierwszych osad w miejscu, gdzie dziś skrzą się w słońcu metalowo-szklane wieżowce, pochodzą z VI w p.n.e. Ale to dynastia Song (960-1279) na początku panowania stworzyła podwaliny tego miasta. Pierwotnie nic nie zapowiadało ani burzliwej przyszłości, ani tego, że kiedyś oczy Zachodu łakomie zwrócą się w ich jego stronę. Obok rybołówstwa z czasem rozwinął się tu przemysł jedwabniczy, a znaczenie lokalnego portu stopniowo wzrastało. Panował względny spokój, choć konieczne okazało się wzniesienie murów obronnych w XVI w., które chronić miały port przed japońskimi piratami.

Kto wie, jak dziś wyglądałby Szanghaj, gdyby nie przebiegłość Brytyjczyków, którzy, szukając wyjścia z sytuacji ujemnego bilansu handlu z Chinami, wprowadzili na ten rynek opium? Gdyby nie desperackie, lecz zbyt późne zmagania cesarza z handlem narkotykami? Przegrana w tej walce, noszącej nazwę Wojny Opiumowej, nie oznaczała jedynie porażki militarnej. Wiązała się podpisaniem upokarzającego Traktatu Nankińskiego, którego efektem był kres świetności cesarstwa, początek okresu kolonialnego, strata terytoriów - w tym również portu w Szanghaju.

Od tego momentu historia miasta nabrała niezwykłego tempa. Początkowo Brytyjczycy, wkrótce potem Amerykanie i Francuzi stali się tu gospodarzami, od 1863 roku administracja i władza leżała wyłącznie w rękach tych właśnie mocarstw zachodnich. Chińczycy sprowadzeni zostali do roli siły roboczej, która napędzała machinę biznesu uruchomioną przez Brytyjczyków. Kolonizacja wiązała się z okresem wyzysku, nadludzkiej pracy, upokorzeniami. Paradoksalnie, spowodowała niezwykły ekonomiczny rozwój miasta, który bez wątpienia wpłynął na jego dalsze losy, również na dzisiejszą świetność. Mieszkańcy metropolii, wracając myślami do tamtych czasów, pełni są więc sprzecznych ocen.

Współczesny Szanghaj zachwyca i zadziwia. To największe miasto Chin i jednocześnie finansowe centrum kraju oczarowuje nowoczesnością, ilością pnących się ku niebu wieżowców, tempem przemian. Kiedy w 1990 roku podejmowano decyzję o utworzeniu Specjalnej Strefy Ekonomicznej, na drugim brzegu przepływającej przez miasto rzeki Huang Pu nie było nic poza bagnistymi terenami. Dziś w tym samym miejscu, w dzielnicy noszącej nazwę Pudong, pulsuje serce chińskiego biznesu, wznosi się najwyższy budynek Chin, połyskuje iglica jednej z najwyższych wież telewizyjnych świata. W tym kosmopolitycznym, tętniącym życiem mieście można jednak znaleźć także wąskie uliczki pełne małych, zniszczonych domów. Istnieją dzielnice, w których czas zatrzymał się, nie zważając na zachodzące dookoła zmiany. To poruszający dysonans, ale przecież urok Chin leży także we wszechobecnych kontrastach. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Świątyni Nefrytowego Buddy. W Szanghaju niewiele jest świątyń buddyjskich, dlatego ta zasługuje na uwagę. W 1882 roku jak głosi przekaz jeden z mnichów sprowadził z Birmy nefrytowy posąg Buddy. Zaistniała więc potrzeba wzniesienia świątyni, w której przywieziony skarb sztuki sakralnej mógłby znaleźć schronienie. Do dziś jest to czynne miejsce kultu religijnego. Po zwiedzeniu świątyni, udaliśmy się w kierunku starego miasta. Stara cześć miasta kusi niezwykłą architekturą, jest najlepszym przykładem bogactwa stylu z okresu dynastii Ming i Qing. Tradycyjne domy, wąskie alejki pełne rozmaitych straganów i sklepów oraz niepowtarzalna atmosfera miejsca pozwalają na moment przenieść się w czasy dawnych, cesarskich Chin. Ta chwila niestety może być ulotna, wystarczy podnieść głowę - ponad stylowymi dachami Starego Miasta wznoszą się niezliczone drapacze chmur.

Po starej części przyszedł czas na spacer po nowoczesnej ulicy, a mianowicie Nanjing. Jest to główna ulica handlowa Szanghaju, przyciąga wszystkich turystów niezliczoną ilością sklepów i domów towarowych. Na ciągnącym się niemal dwa kilometry pasażu można kupić niemal wszystko. Spacerowaliśmy dość długo, aż nastał wieczór, wówczas cała ulica tonie w światłach tysięcy neonów.

Niestety kolejny dzień był dniem odlotu i pożegnania z Chinami, być może nie na zawsze?

Opisując podróż cały czas pisze w liczbie mnogiej, gdyż wszystkie podróże odbywam z moją ukochaną żoną. Bez Niej większość podróży nie mogłaby być zrealizowana. Jest moim przyjacielem i towarzyszem, zarówno w życiu prywatnym, jak i podczas wszystkich podróży. I właśnie w tym miejscu chciałbym Jej za to wszystko serdecznie podziękować.

Serdecznie zachęcam do zapoznania się ze zdjęciami jakie wykonałem oraz materiałami wideo.

Podczas pobytu kupiliśmy wiele pamiątek, w tym rowniez płytę CD z wspaniałą muzyka chińską, którą właśnie słucham podczas pisania tego tekstu...

 

Podczas pisania tego tekstu posiłkowałem się wiadomościami z Wikipedii oraz innych zrodel znalezionych w internecie.

 

Czytaj więcej...
Komentarze