No i stało się, kolejny kraj Afryki północnej zdobyty. Tym razem podróż z przygodami, ale zacznę od poczatku. Aby jak najlepiej zwiedzić Maroko postanowiłem wybrać wczasy objazdowe. Niestety, w terminie w którym miałem urlop nie było takiej opcji. Tak wiec podjąłem decyzje, ze sam stworze taka "objazdówkę". Zabukowałem lot do Casablanki oraz trzy różne hotele. Pierwszy w Casablance, kolejny w Marrakeszu no i ostatni w Agadirze. Oczyw...
No i stało się, kolejny kraj Afryki północnej zdobyty. Tym razem podróż z przygodami, ale zacznę od poczatku. Aby jak najlepiej zwiedzić Maroko postanowiłem wybrać wczasy objazdowe. Niestety, w terminie w którym miałem urlop nie było takiej opcji. Tak wiec podjąłem decyzje, ze sam stworze taka "objazdówkę". Zabukowałem lot do Casablanki oraz trzy różne hotele. Pierwszy w Casablance, kolejny w Marrakeszu no i ostatni w Agadirze. Oczywiście, o transferze miedzy nimi rowniez pomyślałem, tak wiec wszystko było zorganizowane przed wylotem. Przynajmniej teoretycznie...
Podróż minęła w miarę znośnie, trwala długo, gdyż wylatywaliśmy z Amsterdamu. Jednak dolecieliśmy cało i szczeliwie, ale... Po przylocie okazało się, iż nasze torby niestety nie przyleciały razem z nami. Udaliśmy się do odpowiedniego biura, aby ten fakt zgłosić. Pan przyjął zgłoszenie, wydal potwierdzenie i zakończył sprawę. Zapytałem, kiedy nasze bagaże zostaną dostarczone do hotelu. Pracownik lotniska oświadczył, iż oni nie ponoszą odpowiedzialności za nasze bagaże. I jeżeli się znajda, to musimy sami je odebrać i to w naszym interesie jest dowiadywanie się, kiedy będą do odbioru. Wstępnie byliśmy umówieni, ze będziemy telefonować następnego dnia w godzinach porannych. Rano po śniadaniu poszliśmy do recepcji hotelowej, aby zadzwonić na lotnisko. Otrzymaliśmy odpowiedz, iż naszych toreb niestety nie ma i mamy zadzwonić ponownie w godzinach popołudniowych. Popołudniu rowniez ich nie było...
Kolejnego dnia znowu kilka telefonów na lotnisko, oczywiscie bez rezultatów. Następnie myśląc, ze bagaże zostały skradzione dzwoniłem do firmy ubezpieczeniowej, w której miałem wykupione pełne ubezpieczenie (bagaż rowniez) Następnie telefony do "mojego" biura podróży oraz do przedstawicielstwa TUI.TUI stanęło na wysokości zadania i pomimo tego, iż nie miałem zorganizowanych wczasów wysłało swojego przedstawiciela. Przyjechał do nas i po krótkiej rozmowie, obiecał, iż zajmie się ta sprawa i odzyska nasze torby. Nie wiem jak to zrobił, ale w godzinach popołudniowych dostałem sms'a z informacja, ze możemy odebrać nasze torby. Wynajętą taksówką pojechaliśmy na lotnisko, aby je odebrać.
Jakie wnioski należy wyciągnąć z tej sytuacji? Co mogę doradzić wszystkim podróżnikom? Pakując torby pamiętajcie, aby do bagażu podręcznego zapakować podstawowe ubrania, które umożliwia normalne funkcjonowanie w kraju, do którego lecicie. Nie jest przyjemnie spędzać urlop chodząc w zimowym obuwiu podczas trzydziestostopniowych upałów. Uwierzcie mi na słowo i posłuchajcie mojej rady!
Jak przebiegało zwiedzanie Casablanki i okolic już wiecie. Niestety, ten czas został poświęcony na odzyskanie naszych toreb.
Mogę jedynie powiedzieć, iż jest to piękne nowoczesne miasto niczym nie różniące się od europejskich metropolii. Przejeżdżając przez centrum mijamy drapacze chmur oraz luksusowe hotele. Widzimy przepiękne bulwary i ekskluzywne sklepy. Jednak nie jest to prawdziwy obraz tego miasta, gdyż na jego peryferiach żyją ludzie, którzy przyjeżdżają ze wsi w poszukiwaniu lepszego życia. Sa to slamsy, które nazywane są bionvil-les, czyli blaszaki. Mieszkający tam ludzie żyją naprawdę w skrajnej nędzy.
Żałuję jedynie tego, iż nie miałem możliwości zwiedzenia meczetu Hassana II - z minaretem o wysokości 175 m. Jest to największa atrakcja turystyczna Casablanki.
Kolejne dni spędziliśmy w Marrakeszu. Piękne, duże miasto, czwarte co do wielkości w Maroku. Największą atrakcja turystyczna tego miasta jest plac Dżamaa al-Fina. Jednak odwiedzając go podczas dnia można być zawiedzionym. Na placu jest spokojnie i tak naprawdę nic się na nim nie dzieje. Rozmawiając o tym fakcie z innymi turystami potwierdzili moja opinie. Jednak, aby odkryć prawdziwy czar tego placu, należy tam pojechać w godzinach wieczornych, czy nawet nocnych.
Na placu co wieczór odbywa się wielki targ ze straganami restauracyjnymi. Wokół nich gromadzą się kuglarze, berberyjscy opowiadacze legend i historii, bębniarze, muzycy gnawa, zaklinacze węży, samozwańczy uzdrawiacze i dentyści. Jest to naprawdę wspaniale przeżycie, które trudno wyrazić słowami, dlatego zachęcam do zapoznania się z materiałem filmowym, jaki przygotowałem.
Kolejnym miejscem jakie warto zobaczyć jest Meczet Kutubijja. Nazwa pochodzi od arabskiego al-Kutubijjin (bibliotekarz), odkąd sprzedawcy rękopisów zaczęli ustawiać koło niego swoje stragany. Wieża ma wysokość 69 m i długość boczną 12,8 m. Wnętrze tworzy sześć sal jedna nad drugą; dookoła nich jest poprowadzona rampa, którą muezin dochodzi na balkon. Meczet jest zbudowany w tradycyjnym arabskim stylu - wieża jest ozdobiona czterema kulami z miedzi, które, według legendy, były tylko trzy, pierwotnie zrobione z czystego złota. Czwartą kulę podarowała żona kalifa Mansura, która jako zadośćuczynienie za złamanie postu w Ramadanie kazała przetopić swoją złotą biżuterię w czwartą kulę. Wieża służyła jako wzór dla budowniczych Giraldy w Sewilli.
Kolejne ciekawe miejsce, to Meczet i medresa Alego ibn Jusufa.Największy z meczetów w obrębie medyny Marrakeszu i zarazem najstarsza ze wszystkich zachowanych budowli tego typu w tym mieście. Bezpośrednio przy meczecie Alego ibn Jusufa wznosi się medresa o tej samej nazwie – piękny, emanujący spokojem i modlitewnym skupieniem budynek zdobiony sztukateriami. Jest to największa szkoła teologiczna w Maghrebie, zbudowana przez Saadytów w 1565 r. (odnowiona w znacznym stopniu w latach 60. XX w.). Aby tu dotrzeć, kierując się na wschód od kubby Ba’adijjin, trzeba przejść w lewo, dookoła murów meczetu, aż do wejścia do medresy po prawej stronie.
W Marrakeszu możemy zobaczyć przepiękne ogrody oraz zwiedzić grobowce Saadytów. Jeżeli ktoś jest ciekawy jak wygląda wytwarzanie skory, polecam odwiedzenie miejscowych garbarni. Niestety, tego nie znajdziemy w programie wycieczek, należy popytać miejscowej ludności, a za parę dolarów z chęcią nas tam zaprowadza.Przed wejściem, dostaniemy miętę, aby zniwelować panujący tam smród. Moja rada jest taka, aby wetknąć ja sobie do nosa, gdyż samo wąchanie na niewiele się zdaje. Osoby, które są wrażliwe na przykre zapachy nie powinny odwiedzać tego miejsca!
Kolejny dzień spędziliśmy w samochodzie terenowym podróżując śladami Berberów. Jest, to rdzenna ludność północnej Afryki i Sahary pochodzenia chamito-semickiego.
Podziwialiśmy przepiękne widoki jakie możemy zobaczyć w górach Atlas oraz odwiedziliśmy rodzinę Berberów. Bylem trochę rozczarowany, po tym jak wcześniej w Tunezji bylem w ich miejscach zamieszkania. Dlaczego rozczarowany? Berberowie mieszkający w Maroku, żyją bardzo nowocześnie, posiadają energie elektryczna, telewizory, anteny satelitarne, lodówki itd. Niestety, psuje to cały urok tego miejsca.
Po drodze zatrzymaliśmy się w przepięknej Marokańskiej restauracji, w której mieliśmy możliwość degustowania się przepyszna Marokanska kuchnia. Do gustu przypadł mi szczególnie Kuskus.
Wywodzi się z krajów Maghrebu (północno-zachodnia Afryka) i ma postać okrągłych ziaren o średnicy rzędu 1 mm, otrzymywanych z pszenicy twardej. Tradycyjnie był materiałem odpadowym przy mieleniu pszenicy w prymitywnych, kamiennych żarnach. Gruba pozostałość z mielenia pszenicy była odsiewana z mąki, namaczana w wodzie, oprószana właściwą mąką i sprzedawana jako kuskus. Współcześnie kuskus częściej produkuje się z mąki pszennej, wody i dodatków. Otrzymany granulat jest przesiewany przez sita o odpowiedniej średnicy. Jednak w handlu wciąż można spotkać kuskus produkowany z rozdrobnionych ziaren pszenicy, choć najczęściej przy udziale nowoczesnych technologii.
Kuskus gotuje się na parze, ponad gotującym się mięsem i warzywami lub zalewa wrzątkiem i odstawia na kilka minut, aby nasiąknął wodą. Dobrze przygotowany kuskus powinien być sypki. Podaje się go z różnymi dodatkami, przede wszystkim z baraniną. Do kuskusu można podać także drób oraz rybę lub przesmażyć razem z warzywami, np. z dynią bądź zalać przyprawionym bulionem.
Nastał czas pożegnania z Marrakeszem i transfer do Agadiru.
Agadir, to przede wszystkim miejscowość wypoczynkowa, 10 kilometrów piaszczystych plaż oraz średnio 300 słonecznych dni w roku sprawia, że Agadir jest najpopularniejszą nadmorską miejscowością wypoczynkową w Maroku. Ten czas spędziliśmy przede wszystkim na spacerach i wypoczynku. Zresztą nie było go zbyt wiele, gdyż zaledwie dwa dni.Z chęcią chodziłem podziwiać wzburzony Atlantyk, który w tej porze roku jest naprawdę piękny.
Dokonaliśmy oczywiscie zakupów kilku pamiątek w tym Reki Fatimy, która czuwa nad tym, abym mógł teraz spokojnie napisać ten tekst.
Podsumowując wyjazd do Maroka mogę powiedzieć, iż jest to ciekawy kraj warty zwiedzenia. Jednak, jeżeli ktoś nie był w tym rejonie świata, to z pewnością polecam bardziej Tunezję. Zwiedzanie Maroka nazywam, zwiedzaniem "na sile". Mam tu na myśli zbyt mala ilość rzeczy do zwiedzania, praktycznie ogranicza się to zwiedzania meczetów i medyn, które w innych częściach świata są równie piękne, jak nie piękniejsze. Do tego dochodzi bardzo słaba organizacja i ogólny chaos.
Podczas pisania tego tekstu posiłkowałem się wiadomościami z Wikipedii.