Turcja - Kapadocja

  Wybierajac cel moich kolejnych podrózy nie mam zwyczaju wracac do krajów w których juz bylem. Jednak tym razem zrobilem odstepstwo od tej reguly. Turcja jest tak rozleglym i pieknym krajem ze nie bylem w stanie zwiedzic jej za pierwszym razem. Nie zwiedzilem Kapadocji, postanowilem to uczynic teraz. Wykupilismy tygodniowe wczasy do miasta Alanya i wraz z malzonka polecielismy do tego pieknego miejsca. Nasz plan byl taki, w biurze podr&...

 

Wybierajac cel moich kolejnych podrózy nie mam zwyczaju wracac do krajów w których juz bylem.
Jednak tym razem zrobilem odstepstwo od tej reguly.
Turcja jest tak rozleglym i pieknym krajem ze nie bylem w stanie zwiedzic jej za pierwszym razem. Nie zwiedzilem Kapadocji, postanowilem to uczynic teraz.
Wykupilismy tygodniowe wczasy do miasta Alanya i wraz z malzonka polecielismy do tego pieknego miejsca.
Nasz plan byl taki, w biurze podrózy których na miejscu nie brakuje wykupimy trzy dniowa wycieczke do Kapadocji, zwiedzimy ta przepiekna kraine i wrócimy do naszego hotelu.
Po przylocie na miejsce biuro podrózy z którym przylecielismy postanowilo zrobic nam niespodzianke i urozmaicic nam czas.
Mialo to polegac na tym, iz tygodniowy pobyt zostal rozlozony na trzy miejscowosci, abysmy sie nie nudzili oraz abysmy zwiedzili Pamakkule, Managwat itd.
Zawsze powtarzalem i bede powtarzal ze uszczesliwianie czlowieka na sile jest najgorsza rzecza na swiecie.
Tak samo decydowanie za czlowieka co ma robic i jak ma spedzac wolny czas.
Tak sie stalo i tym razem, ja nie mialem zamiaru zwiedzac Pamakkule, Managwatu , Hierapolis gdyz w tych miejscach juz bylem.
Problem byl w tym aby po powrocie z Kapadocji dolaczyc do naszej grupy, znalezc miejscowosc oraz hotel w którym beda sie znajdowali w danej chwili.
Z tym jednak sobie poradzilismy gdyz nasz opiekun podal nam dokladny rozklad wyjazdów oraz swój nr. telefonu.
Tak wiec spokojni ze ta sprawe mamy z glowy, wyruszylismy w poszukiwaniu wycieczki do Kapadocji.
Zalamalismy sie kompletnie, gdyz poinformowano nas iz zima ze wzgledu na niewielka liczbe turystów takie wycieczki nie sa organizowane.
Po rozmownie w roznymi ludzi dowiedzielismy sie ze mamy dwa wyjscia, jedno to wypozyczenie samochodu a drugie to jechanie autobusem (odpowiednik naszego Polskiego PKS-u).
Wypozyczenie samochodu od razu nam odradzono gdyz w górach lezal snieg a w Turcji sa wymagane lancuchy na kola do tego niebezpieczne serpentyny itd.
Pozostalo nam jechac autobusem lub nie jechac wcale.
Drugiej mozliwosci oczywiscie nie bralismy pod uwage. Poszlismy wiec do biura które sprzedaje bilety autobusowe i kupilismy bilety do miasteczka Ürgüp.
Jest to male piekne miasteczko polozone w Kapadocji.
Tego samego dnia ok. godz. 19:30 wsiedlismy do autobusu który mial nas zawiesc w to miejsce.
Po godzinie jazdy wysadzono nas przy jakims olbrzymim dworcu autobusowym ,oczywiscie bez jakiejkolwiek informacji co mamy dalej robic. Chcielismy sie zapytac kierowcy co mamy dalej robic ale mówil tylko po turecku.
Niestety moja znajomosc tureckiego ogranicza sie tylko do zwrotów grzecznosciowych oraz kilku podstawowych slow.
Postanowilismy dzialac, z biletem który posiadalismy podeszlismy do stojacych nieopodal mezczyzn którzy wygladali jak policjanci.
Palcem wskazalismy miejscowosc znajdujaca sie na bilecie do której mielismy zamiar sie udac. Wskazali nam autobus do którego udalismy sie szybkim tempem.
Po zapakowaniu naszych bagazy oraz zajeciu miejsc bylismy gotowi do podrozy.
Ok godz. 21 wyruszylismy w trase, obsluga w autokarze byla bardzo mila. Byl tylko jeden problem, obslugujacy nas steward nie mówil w zadnym ze znanych nam jezyków.
Jechalismy w ciemno, nie wiedzac gdzie i o której mamy wysiasc.
W autobusie bylo czysto, cieplo i przytulnie co jakis czas podchodzil steward proponujac cos do picia lub jedzenia. Co dwie godziny mielismy przerwy, czasami byly one krótkie czasami dlugie, nigdy nie wiedzielismy ile maja trwac gdyz informacje byly podawane w jezyku tureckim.
Nad ranem steward poinformowal nas (w jezyku tureckim) iz dojezdzamy do miejscowosci Ürgüp.
Po opuszczeniu autokaru zapytalismy ponownie osobe która zajmowala sie bagazami czy dojechalismy do miejscowosci Ürgüp. Odpowiedziala YES, YES! Bylismy szczesliwi...
Po jedenastu godzinach dotarlismy na miejsce!
Szczescie nie trwalo dlugo, poniewaz po chwili kierowca innego autobusu wyrwal nam nasze torby powtarzajac slowa "Ürgüp" "Ürgüp".
Wywnioskowalismy ze byla to tylko przesiadka i ze nie dotarlismy jeszcze do celu. Nasza podroz nie trwala jednak juz dlugo, po ok.20 km dotarlismy na miejsce. Miasteczko wygladalo jakby wymarle, na ulicach nie bylo ludzi a sklepy i knajpki byly pozamykane. Na szczescie biuro przewoznika którym podrózowalismy bylo czynne i tam kupilismy bilet powrotny. Czlowiek który tam pracowal znal troche jezyk angielski i pomógl nam znalezc hotel którego szukalismy. Hotel byl malutki liczyl sobie pare pokoi, w wiekszosci jak na Kapadocje przystalo byly wykute w skalach.
Mieszkajac w tym hoteliku mielismy wrazenie ze czas stanal w miejscu i zyjemy w innej epoce.
Miasteczko bylo jak z bajki, w skalach mozna bylo dostrzec wykute otwory które byly oknami, gdzieniegdzie wydobywal sie dym co oznaczalo ze zyja tam ludzie. Ludzie, którzy zyja tak jak pierwsi chrzescijanie którzy przybyli na te tereny, budowali skalne koscioly które przetrwaly do dnia dzisiejszego. W hotelu udalo sie nam równiez zalatwic przewodnika z którym przez dwa dni zwiedzalismy ta przepiekna kraine.
Na szczescie przewodnik znal równiez jezyk niemiecki tak wiec moglismy wreszcie z kims porozmawiac.
Po calodniowym zwiedzaniu bylismy wykonczeni, za soba mielismy nie przespana noc w autokarze oraz kupe kilometrów w nogach. Polozylismy sie zaraz spac gdyz rano czekal nas kolejny ciezki dzien. Od godziny 10 rozpoczynal sie kolejny dzien zwiedzania a wieczorem powrót do miejscowosci w której znajdowala sie "nasza" grupa.
Rano po sniadaniu pod hotel podjechal busik z przewodnikiem, rozpoczal sie kolejny, drugi dzien poznawania Kapadocji.
Do hotelu wrócilismy ok. godziny 16:30 tak wiec do wyjazdu pozostalo nam jeszcze kilka godzin. Postanowilismy ten czas poswiecic na zwiedzanie miasteczka oraz poznania ludnosci tam mieszkajacej. Czas plynie tam jakby wolniej, ludzie nie biegaja jak wsciekli po ulicach, nie widac na ich twarzach stresu. Wszedzie slychac piekna turecka muzyke, widac usmiechnietych i zrelaksowanych ludzi.
Fakt byc moze nie bogatych ...ale czy to naprawde az takie wazne?
Ok godziny 19 obsluga hotelu odprowadzila nas na przystanek autobusowy z którego mielismy odjechac do miejscowosci Serik. Autobus przyjechal planowo, bogatsi w doswiadczenia jak podrózowac po Turcji, wyruszylismy w droge powrotna.
Wszystko przebiegalo sprawnie i planowo. Po ok 12 godzinach jazdy dotarlismy do miejscowosci Serik. Hotel do którego mielismy sie dostac znajdowal sie 12 kilometrów dalej, w miejscowosci Bogazkent. Wynajelismy taksówke, stara Lade która podroz to zgroza. Nasze bagaze nie miescily sie w bagazniku ale dla milego pana taksówkarza nie byl to problem.
Przywiazal to sznurkami i pojechalismy w kierunku hotelu. Po jakims czasie znalezlismy sie przed hotelem, zaplacilismy o zgrozo 25 Euro i pozegnalismy sie panem z taksówki. Po malych problemach z ochrona hotelowa udalo sie nam dostac do srodka. W recepcji poinformowano nas ze owszem nasza grupa przyjedzie, ale póznym popoludniem.
Doba hotelowa która mamy zaplacona zaczyna sie o godzinie 14. Perspektywy mielismy kiepskie, po takich przygodach, nie przespanej kolejnej nocy czekalo nas wielogodzinne oczekiwanie na pokój. Bylismy glodni, spiacy i brudni ale szczesliwi ! Na cale szczescie nie przebywalismy w europie gdzie wszystko jest uregulowane jakimis chorymi prawami ustalanymi przez bandy kolejnych zlodziei. Czlowiek w recepcji po wysluchaniu naszej opowiesci od razu wydal nam opaski które upowaznialy nas do sniadania (które w tym dniu nam nie przyslugiwalo).
Po pozostawieniu bagazu w przechowalni, odswiezylismy sie w toalecie hotelowej a nastepnie udalismy sie na sniadanie. Jedzenie bylo pyszne, jedlismy dlugo degustujac sie wspaniala turecka kuchnia. Nie spieszylismy sie gdyz pokój mielismy dostac dopiero po poludniu. Po zjedzeniu obfitego sniadania postanowilismy te kilka godzin przeczekac w hotelowym lobby.
Nie trwalo to jednak dlugo gdyz kierownik hotelu stwierdzil ze jego goscie nie moga tyle godzin czekac na wydanie pokoju. Natychmiast wydano nam klucze do pokoju, udalismy sie na zasluzony odpoczynek.
Zasypiajac wspominalismy bajkowa kraine jaka jest Kapadocja. Ostatnie dniu urlopu spedzilismy na spacerach oraz na robieniu zakupów, uwielbiam dobijanie targów na miejscowych bazarach.
Kupilismy kilka pamiatek na które teraz patrze opisujac nasze przygody.
Sadze ze nie byl to ostatni wyjazd do Turcji...

 

Czytaj więcej...
Komentarze